wtorek, 10 marca 2015

Rozdział 15 "Scorpius..Max.. Wszyscy naraz."

Jestem w pociągu.. Z Albusem, Lily, Scorpiusem, Emily i Hanną.
Niedługo Hogwart.. Tia, czwarty rok.
Za mną jedne z najlepszych wakacji.. Zaprzyjaźniłam się z Scorpiusem, byłam na weselu Teddy'ego i Victoire, u kuzynów...
Nagle do przedziału wpadł James i brat Hanny, którego poznałam na peronie. Alex.

- Gramy w butelkę? - spytał ze złowieszczym uśmiechem.

Wszyscy wzdychnęliśmy z zniechęcenia, ale zgodziliśmy się pod namowami kuzyna.
Usiedliśmy w kółku. Nagle James wyjął coś z kieszeni. Fałszoskop. Super.

- Teraz wasze kłamstwa wyjdą na jaw. - odparł ze złośliwym uśmiechem.

- O nie.. - szepnęłam.

Jak się mnie spyta o Scorpiusa..
James zakręcił butelką. Wypadło na Hannę. 
Uśmiechnął się do niej szelmowsko.

- Wyzwanie czy pytanie?


Zastanowiła się chwilę i powiedziała:
- Wyzwanie.
- Hm.. Moja piękna, pocałuj mnie! - krzyknął szczęśliwy.
Wszyscy zaczęli się turlać ze śmiechu oprócz Han, która spiekła raka.
- Ech.. Ale tak przy wszystkich?
- Hanna - zaczęłam - A  jak przed balem całowaliście się na środku korytarza to nie było źle?
- Ale.. To..
- Nie gadaj tylko całuj - odparł z uśmiechem James
Pochyliła się do niego i lekko musnęła jego usta. Zrzedł mi uśmiech z twarzy.. Scorpius popatrzył się na mnie. Oby mnie nie zrozumiał, że w moich myślach to byliśmy my.. Zaraz, co ja plotę?!
- Teraz ja kręcę! - krzyknęła Hanna

Wypadło na mnie. Super. 

- Wyzwanie, czy pytanie?
- Pytanie - odpowiedziałam bez zastanowienia
- Hm.. Kto ci się podoba?

Uśmiechnęła się. Cholera, niepowiedziałam jej że Scorpius.. Mi się.. Eee.. 

- Nikt.

Fałszoskop zabrzęczał. Bardzo źle. Bardzo.

- Nie wymigasz się! - krzyknął James.
- S..

Niedokończyłam, bo do naszego przedziału weszli prefekci.
- Załóżcie szaty. Za dziesięć minut będziemy w Hogwarcie - powiedzieli i poszli.

Wstałam szybko, wyciągnęłam szatę z torby i włożyłam na siebie. Usiadłam na siedzeniach i czekałam.. Na Hogwart czy Scorpiusa..?
Emily usiadła obok mnie.

- Hej kochana, co się męczy?

Zawachałam się chwilę i odpowiedziałam.

- Miłość.

Cholera. Scoprius mnie usłyszał. Musiałam jakoś się wykręcić.
- Max przysyłał mi listy w wakacje z przeprosinami, czy do niego wrócę.. Mam go dosyć!
Em przytuliła mnie mocno. 

- Ej, nie przejmuj się nim. Masz nas! Pamiętaj!
- No właśnie! - powiedział Albus, siadając obok.

Uśmiechnęłam się do nich. Najlepsi przyjaciele. 

- Jestem ciekawa gdzie trafi Alex.. - odrzekła Hanna.
- Zapewne do Gryffindoru - powiedziałam.

Spojrzałam na Lily, która rozmawiała szeptem z Aleksem, wybuchając co chwilę śmiechem.. Widziałam w ich oczach błysk.. Czyżby Lilyanna się zakochała?
Pociąg zatrzymał się i szybko wyszliśmy z pociągu. Skierowaliśmy się w stronę powozów. Usiadłam z Hanną, Emily, Albusem, Lily i Aleksem.  Jechaliśmy krótko. Po około piętnastu minutach wysiedlismy z powozu i udaliśmy się za Prof. Mcgonagall do wielkiej sali. Oprócz Aleksa, który czekał na swój przydział. Usiedliśmy przy stole Gryfonów. Brata Hanny wywołali pierwszego. Podszedł do stołka, profesor Mcgonagall włożyła mu tiarę na głowę, która po minucie krzyknęła.

- GRYFFINDOR!

Szczęśliwy Alex, usiadł obok Lily. Te ich relacje są podejrzane. Lily nie wymiga się od rozmowy ze mną. Dyrektora powiedziała szybko o tym żeby nie wchodzić do zakazanego lasu.. Bla bla bla.. 

- Prefekci domów, zaprowadzą pierwszoroczniaków do pokojów wspólnych!

James prefekt? Niemożliwe.
Jestem jasnowidzem. James nie jest prefektem. 
Alex ruszył za szatynką w szacie Gryfonów. Chciałam szybko zobaczyć się ze Scorpiusem i pożegnać się. Lecz on wpadł na to pierwszy i podszedł do  mnie.

- Dobranoc Rose. - odrzekł z uśmiechem.
- Dobranoc. - odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek.

Ten zarumienił się i odszedł. Zobaczyłam w oddali Maksa. Patrzył się na Scorpiusa wzrokiem bazyliszka. Ktoś tu jest zazdrosny.
Doszliśmy do naszego dormitorium. Muszę uciec przed moim byłym. Niestety, był szybszy.

- Rose, czy ty chodzisz z tym gnojem? - zapytał z ironią.

Miałam powiedzieć nie, ale skłamałam.

- Tak, a co? - powiedziałam z uśmiechem.

Ten popatrzył na mnie ze złością.

- Tak szybko o mnie zapomniałaś?
- A żebyś wiedział.

Odwróciłam się dumnie na pięcie i poszłam szukać Lily.

- A i sam jesteś gnojem! - krzyknęłam.

Siedziała, z kim?
Z Aleksem oczywiście.

- Lily możemy pogadać? - spytałam.
- Ok. - odparła cicho.
Wzięłam ją za ręke i zaprowadziłam w ustronniejsze miejsce.

- Czy ty coś masz do Aleksa? - wypaliłam.

Zaczerwieniła się.

- Znaczy.. No wiesz.. No ten..
- Podoba ci się? - zapytałam z uśmiechem.
- No może trochę..
- Lilka, mi możesz wszystko powiedzieć. Pamiętaj o tym.
- Pamiętam, pamiętam.
- Leć już spać, jutro zajęcia. Dobranoc!
- Dobranoc Rose! - odrzekła i przytuliła mnie.

Weszłam powoli po schodach do dormitorium. Hanna i Emily już tam były. Han czytała jakieś magazyny, które zabrała ze sobą do domu a Em, po prostu leżała na łóżku. 

- Ja lecę się myć. - powiedziałam i weszłam do łazienki.

Ogromna wanna, szklanka umywalka, muszla i wieszak ze szlafrokami. Moje kochana, białe, miękkie szlafroki..

- ROSE! - usłyszałam krzyk Hanny - pospiesz się! Siedzisz tam już 10 minut, a nawet nie zaczęłaś się myć!

Szybko weszłam do wanny, posiedziałam w bąbelkach i w szlafroku wyszłam z łazienki.

- No nareszcie. - mruknęła Han idąc do pomieszczenia które przed chwilą opuściłam.
- Jak tam Em? - spytałam, szukając tematu.
- No dobrze.. Tylko..
- Co? Albus..
- Nie Al.. Znaczy no trochę..
- Co cię trapi?
- No bo on.. Wiem że to głupie, ale.. Nie okazuje mi, że mnie kocha..
- Jak to? Przecież jesteście już tyle ze sobą..
- Nie o to chodzi.. Dobrze się z nim dogaduje, tylko on wogóle nie chcę chodzić ze mną za ręke, pocałował mnie tylko wtedy na balu.. Jesteśmy ze sobą prawie rok, a on powiedział mi "Kocham Cię" wtedy..
- Och Em.. On nie jest taki śmiały jak na przykład James. Ale według mnie to ideał.. Matko co ja plotę. To mój kuzyn. Moje serce należy tylko do Scorpiusa..
- Co?! - spytała zdzwiona Emily.
Głośno myślałam. Super.
- Znaczy.. - zaczęłam.
- Podoba ci się Scorpius? - zapytała Em z uśmiechem.
- Tak. - wypaliłam.

Jak na szczęście to wszystko słyszała Hanna.

- Rose się zakochała, Rose się zakochała! - krzyczała, czesząc włosy.
- Zamknij się! - krzyknęłam, śmiejąc się razem z Em.

Potem położyłam się na łóżku, nawet nie wiem kiedy, zasnęłam..






środa, 18 lutego 2015

Rozdział 14 "Wielki dzień Teddy'ego i Victoire" Cz. II

Rozdział jest krótki, bo nie miałam pomysłu jak go napisać. :/
Dalsze będą ciekawsze i dłuższe! <3
Zapraszam do czytania! <3

                                                                               *****

Idę z kuzynami do sali niedaleko kościoła. Teddy i Victoire pojechali bryczką. Mam piasek w butach. Ech... Mogłam iść ścieżką, a nie plażą. Dałam się namówić chłopakom. Letnie słońce świeci mnie w oczy... Zapomniałam z auta okularów. Doszliśmy pod salę. Byliśmy pierwsi, nielicząc pary młodej. Wysiedli z 'powozu', a za nimi Dominique i podeszli do nas. Vicky uśmiechnęła się do nas serdecznie.

- Hej, jak wam się podoba? Zaraz idziemy jeść, a potem tańczymy!

Kuzynka, mimo swojego wieku nadal była małą dziewczynką. Kochaną i zawsze pomocną. Teddy był jakiś przygnębiony... 
Zapewne dlatego, że jego rodzice nie mogą tu dzisiaj być...
Biedny...

- Rose! Znowu odpłynęłaś?! - krzyknął Hugo.

Wzdrygłam się.
- T-tak...

Wszyscy wybuchli śmiechem i ja z nimi...
Usłyszeliśmy głosy dorosłych, który niesli... Prezenty?
O jeju!
Nawet nie wiem co rodzice kupili...
Mama powiedziała, że jej rodzice już wiedzą o ciąży. 
Ale nikt z dalszej rodziny nie wiedział...
No i dobrze.
Pomyśleli by że puszczalska gówniara...
- ROSE! - wrzasnął Hugo. - Co się z tobą dzieję?!
- Nic - odparłam i wzruszyłam ramionami.
- Chodźcie - zaczęła Lily. - wszyscy już weszli.

Weszliśmy do sali. Była ogromna! Prawie jak wielka sala w Hogwarcie! Przy ścianach wszędzie były stoły, a na środek wpadały promienie słońca. Vicky i Teddy stali na środku i witali i odbierali prezenty od gości. Właśnie podeszli do nich Potter'owie. Ciocia Ginny miała łzy w oczach, kiedy przytulała Teddy'ego. Wujek pokazał głową, żeby ich dzieci do nich podeszły. Moi rodzice byli za nimi. Też pokazali, że ja i Hugo mamy podejść. Po chwili mama przytuliła moją kuzynkę, a tato poklepał Ted'a po plecach. Następnie ja mocno przytuliłam Vicky, a Hugo rozmawiał obok, z jej mężem. Hm... Z Victoire mam kilka wspomnień... No więcej niż kilka, ale jedno utkwiło mi w pamięci...
Kiedy ja miałam 9 lat, a ona około 13 poszłyśmy razem do lasu, nic nie mówiąc rodzicom. Była noc i strasznie się bałam, a Vicky cały czas mnie trzymała za ręke. Czasami zastanawiam się dlaczego ona nie była w Gryffindorze... Ma wszystkie cechy tego domu... Będąc w tamtym lesie, zaczęłam płakać bo myślałam że się zgubiłyśmy i już więcej nie zobaczę rodziców...
Nagle usłyszałyśmy wycie...
Vicky zachowała zimną krew.
Kolejny raz usłyszałam wycie... Ciemność... Jedynym źródłem światła był księżyc... Nagle kuzynka położyła mi na ustach rękę i kazała wejść do jakiejś dziury w ziemi... Sama schowała się za drzewem... Zapewne zobaczyła wilkołaka lub wilka... Po około piętnastu minutach pozwoliła mi wyjść, ale nadal cicho... Szłyśmy i szłyśmy... Nagle zobaczyłam na przeciw światło... Oraz ludzi, który stali przed domem i nawoływali...  Jej rodzice! Zaczęły mi do oczu napływać łzy szczęścia... Udało się!
Wujek Bill, ciocia Fleur i dwunastoletnia Donia podbiegli do nas...
Pytali jednocześnie zdenerwowani gdzie byłyśmy, ale i szczęśliwi że jesteśmy...

- Rose! ROSE! - krzyknął Albus.
- Em... No zamyśliłam się...
- Często ci się to dzisiaj zdarza - odrzekł z uśmiechem. - Chodź mamy usiąść do stołów.

Złapał mnie za ręke i poprowadził w stronę stołów. Al usiadł koło James'a, ja obok niego, a obok mnie, Lucy. Nagle, na środku sali, stanął kucharz. Klasnął w dłonie i przed nami pojawiły się talerze z jedzeniem. No to jemy! Kiedy już przynajmiej więcej niż połowa gości zjadła, na środek wyszedł... E... Kto to jest? Włodzirej...? Prowadzący...? Nieważne. Powiedział że panna młoda zatańczy z ojcem. Victoire wyszła na środek trzymając ręke swojego taty. Położyła mu ręce na ramionach, a on ją w tali. Zatańczyli razem jedną piosenkę, a potem wujek podał jej ręke Teddy'emu. Pierwszy taniec... Taki romantyczny... Też tak chciałam... Znaleźć wielką miłość... Scorpius... Czy ja naprawdę zakochałam się w Ślizgonie którego jeszcze rok temu mogłam udusić gołymi rękami...? Jestem głupia... 
Nagle Lucy wyrwała mnie z moich bujań w chmurach.

- Rose, dobijasz mnie dzisiaj. - odrzekła śmiejąc się.
- Ja siebie też. - powiedziałam, prawie spadając ze śmiechu z krzesła.
- Teraz zapraszamy wszystkich na parkiet! - krzyknął wodzirej, prowadzący... Czy jak tam on się zwie...

- Kuzyneczko, idziesz zatańczyć? - odparł z szelmowskim uśmiechem James.
- Oczywiście kuzynku. - powiedziałam ze złośliwym uśmiechem.

Weszliśmy na parkiet i sprzedałam mu kopniaka w łydkę. Zabolało. I dobrze mu tak.

- Ejej, bo nie będe miał jak tańczyć! - krzyknął na wpół zły, a na pół śmieszyło go to.

Uśmiechnęłam się złowieszczo. No i zaczęła się piosenka... Naszczęście nie wolna, bo bym sobie poszła. Ten idiota, wziął i chwycił mnie w talii. Jezusie... Uciekam od niego zaraz...
No dobra.
Jedna piosenka.
Trzymaliśmy się oboje na dytans.
Skończyła się piosenka.
Właśnie miałam iść czegoś się napić i zobaczyłam...
Nie, przecież to niemożliwe...
Scorpius?!
Właśnie wszedł do sali z rodzicami...
Pomachałam w jego stronę.
On mi odmachał i pokazał ręką że zaraz do mnie przyjdzie...
O jeju...
Myślałam że serce mi zaraz wyskoczy z nerwów...
Wzięłam sok ze stołu i zaczęłam pić.
Nagle Scorpius dotknął mojego ramienia.

- Cześć. - zaczął.
- Cześć. Co ty tu robisz? - zapytałam z nieśmiałym uśmiechem.
- Dostaliśmy zaproszenie, jak wszyscy tutaj - odparł z szelmowskim uśmiechem.
- Ale z ciebie żartowniś - powiedziałam ze złośliwym uśmiechem.
- Wiem - uśmiechnął się. - Zatańczysz?
- Ależ oczywiście - odrzekłam ze słodkim uśmiechem.

Złapał mnie za ręke i powoli doszliśmy na parkiet.
Zaczął się wolny.
A jednak życie mnie kocha...
Zaczęło się..
Wszystko zaczęło wirować...
Liczył się tylko on.
On... On...
Kocham go. Jak wariatka.
Rose, Rose...
Jesteś głupia... Przecież niedawno byś mu do gardła skoczyła...
Widać tak ma być..
                                                                         ****

Seeeeerdecznie wam dziękuje za przeczytanie tego rozdziału i zapraszam do następnych! <3
~Chady

sobota, 7 lutego 2015

Wracam ponownie! ^^

Otwieram bloga na nowo! :3
Rozdział pojawi się najpóźniej w piątek ;/
W tym tygodniu mam w szkole 3 sprawdziany i kartkówkę ;c
Mam nadzieję, że się cieszycie! :3

#Chady

wtorek, 20 stycznia 2015

Rozdział 14 "Wielki dzień Teddy'ego i Victoire" Cz. I

Zapraszam na kolejny rozdział! To nie oznacza, że mój komputer się naprawił. Korzystam z innego „Zastępczego”. I nie mam go codziennie. Rozdział krótki, ale mam nadzieje że się spodoba! ^^


Ranek.
Leżę na łóżku, a obok mnie kot..
O Cholera!
Przecież dzisiaj wesele Teddy'ego i Victoire!
W co się ubrać.. (Tia, najważniejsza rzecz)
Żółta sukienka..?
Nie..
Różowa..?
Też nie..
Mam!
Moją ukochaną, zwiewną niebieską!
Zapewne mama będzie miała inne zdanie..
Zbiegłam po schodach do salonu.
Mama czytała gazetę, a tata oglądał telewizje.
Hugo pewnie śpi.
Spojrzałam na zegarek. Dziesiąta.
O trzynastej się zaczyna.
Chciałam złagodzić ciszę :
  • Em.. Mamo.. Ty jeszcze się nie szykujesz?
Popatrzyła na mnie spod gazety
  • Zaraz będe. Idź obudzić brata a ja zacznę prasować ubrania. Swoją sukienkę zostaw na łóżku.
  • Dobrze.
    Weszłam po schodach, przeszłam górny przedpokój i otworzyłam drzwi do pokoju Hugo. Czasami zastanawiam się, czy Albus nie jest moim bratem, a James Hugo. Al zawsze ma czysto w pokoju, ja tak samo. A tamci mają syf jak niewiem!  
  • - Braciszku! Pora wstawać! - powiedziałam z ironią
  • On tylko odwrócił głowę w drugą stronę.
  • - Wesele za 3 godziny głąbie! - krzyknęłam zdenerwowana
  • - Eh.. - zaczął – Czyli mogę jeszcze spać.
  • - Mylisz się! Jeżeli zaraz nie wstaniesz, wyleje ci na łeb szklanke zimnej wody! Wstawaj idioto!
Niechętnie wstał.

Wyszłam z pokoju. Weszłam do łazienki zrobić szybki makijaż. Różową pomatką przejechałam usta, mascarą uwydatniłam rzęsy i przypudrowałam policzki.
  • Rose! Wyłaź! Muszę iść pod prysznic! - krzyczał Hugo
  • - Zaraz!
    Umyłam jeszcze zęby i wyszłam.
  • Udałam się do mojego pokoju i czekałam aż mama wyprasuje moją sukienkę.
  • Zaczęłam głaskać Jasona po grzbiecie.. 
  • Perski kot.. Taki puszysty..
  • - Rose! Chodź po sukienkę!
  • Zbiegłam szybko po schodach i weszłam do salonu.
  • Mama podała mi sukienkę i pokazała na zegarek.
  • Co?! Minęła godzina?!
  • Szybko pobiegłam do góry. Zamknęłam drzwi do mojego pokoju i ubrałam sukienkę.
  • Spojrzałam w lustro. Jeszcze tylko coś muszę zrobić z włosami.. Zrobie na lokówkę.
  • Wzięłam z łazienki lokówkę i zaczęłam kręcić włosy. Trochę mi to zajęło.. Włosy mam już prawie do tyłka. O jejku! Minęło półgodziny! Wzięłam z mojego pudełka, z biżuterią srebrny, naszyjnik z sercem i kolczyki serca. Naglę krzyknęła mama

    - Dzieci! Schodżcie na dół! Zaraz jedziemy!
  • Zeszłam po schodach. Mój brat, odziwo już był na dole. Kucnęłam i wyciągnęłam z szafki moje biały buty na koturnach. Nie były za wysokie bo bym w nich chodzić nie umiała.
    - Gotowi?! - spytał tato – To idziemy.
Wyszliśmy z domu, mama zamknęła drzwi i weszliśmy do auta. Musieliśmy jechać przynajmniej półgodziny bo do domu rodziców Victoire. A raczej do kościoła obok. Dojechaliśmy. Zostało jeszcze piętnaście minut do rozpoczęcia. Szukałam wzrokiem Potterów. Nie widziałam ich. Ale zobaczyłam Lucy, Molly i Roxanne. Podeszłam się przywitać. Lucy miała na sobie fioletową sukienkę, zwiewną jak moją. Molly zieloną, ciemną i też zwiewną. Roxanne różową oraz zwiewną. Ech.. Popatrzyłam na drogę. Przyjechali Potterowie. Najpierw wyszedł wujek z ciocią, potem James , Lily i Albus. Kuzyni od razu do nas podeszli. Lily miała żółtą sukienkę..Zwiewną. James i Albus garniaki. Kuzynka miała włosy uplecione w pięknego kłosa. James miał nieład, a Al zażelowaną grzywkę. Ich rodzice zaczęli rozmawiać z moimi.

-Za pięć minut się zaczyna. Idziemy do kościoła? - zapytał Albus
- Ok – odpowiedzieliśmy

Zaczęliśmy się zbliżać w stronę kościółka. Nad wejściem wisiały białe wstęgi. Od środka był jeszcze piękniejszy : Wszędzie były białe kokardy, kwiaty..
  • - Hej Rose! - zaczęła Lucy – Tutaj siadamy? Zmieścimy się wszyscy!
  • Lucy weszła pierwsza, ja za nią, potem Al, Lily, Hugo, James, Molly i Roxanne. O doszedł Louis.
  • - Gdzie jest Dominique? - spytałam go
  • - Pomaga Vicky przygotować się – odpowiedział – I jest jej druchną, więc..

    Nie dokończył, bo rozbrzmiała weselna muzyka. Zobaczyłam przy ołtarzu Teddy'ego. Przy wejściu do kościoła stała Victoire z ojcem. Zaczęli powoli iść.. Miała na sobie piękną suknię : Oczywiście białą, z koronką z tyłu w kształcie serca. Koka, w którego wpięty był welon tak długi, że trzymała go Donia. Szli..Szli..Szli.. Aż doszli. Wujek podał jej ręke Teddy'emu i powiedział szeptem
  •  
  • - Opiekuj się nią,
  • - Zrobię dla niej wszystko – odpowiedział
  • Vicky weszła na schodek. Naszczęście nie widać jej ciężarnego brzucha. No.. W pierwszych miesiącach trudno zauważyć. Zaczęła się przysięga.. Bla..Bla..
  • - Tedzie Lupinie, czy chcesz pojąć Victoire Weasley za żonę?
  • - Tak.
  • - Victoire Weasley, czy chcesz pojąć Ted'a Lupina za męża?
  • - Tak.
  • - Więc ogłaszam was mężem i żoną! (Uwielbiam te ceremonie ^^)

  • Złapał ją za ręke i powoli wyszli z kościoła. My też zaczęliśmy iść w stronę wyjścia..
  • Tak im zazdroszczę.. Prawdziwej miłości.. Szczerej... Bezinteresownej... I młodzieńczej..

#Chady


czwartek, 8 stycznia 2015

Liebster Blog Award ;3

"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Dzięki Vicky Weasley  (  http://pamietnik-victoire-weasley.blogspot.com/ )

Otrzymałam pytania :

1. Od kiedy piszesz?
2. Skąd pomysł na tego bloga?
3. Jakie książki lubisz najbardziej?
4. Od kiedy jesteś Potterhead?
5. Często masz wenę?
6. Lubisz czytać blogi innych?
7. Jaki jest twój ulubiony parring?
8. Jaką liczbę lubisz najbardziej?
9. Jakiej muzyki słuchasz?
10. Znienawidzony film / serial / książka?
11. Jak spędzasz wolny czas?

Odpowiedzi :

1. Od paźdzniernika 2014 roku ^^
2. Zawsze podobały mi się blogi o tematyce Pamiętnika ;3
3. Fantastyczne *-*
4. Od około dwóch lat :3
5. Na początku miałam, teraz nie zabardzo ;/
6. Uwielbiaaam ^^
7. Hinny *-*
8. 11 ;3
9. Co mi w ucho wpadnie :3
10. Film - Walentynki. Serial - Shity z Polsatu -_- . Książa - "Zmierzch"
11. Czytam, Siedze przy kompie ^^

Teraz moje :
1. Ulubiona postać z HP?
2. Ulubiony youtouber?
3. Ulubione jedzenie?
4. Ulubiony rodzaj ubrania?
5. Ulubiony wokalista/zespół?
6. Dom w Hogwarcie?
7. Ulubiony napój?
8. Znienawidzony parring?
9. Masz rodzeństwo?
10. Masz zwierzaka?
11. Mieszkasz w bloku czy w domku jednorodzinnym?

Wzięło mnie za "Ulubiony" xD
Nominuje :

Lili Evans - http://dominikaavalun.blogspot.com/
Hermenegilda - dramenegildaforever.blogspot.com
patiandpati1 - http://jamespotterizakazanylas.blogspot.com/
Alexandra K. Gin. Welch - http://dark-angel-with-no-choice.blogspot.com/
Bellatriks Lestange - http://crucio-dramione.blogspot.com/

Nwm kogo jeszcze nominować więc zostaje tyle osób :3
#Chady

Ważne!

Ze smutkiem oznajmiam, że zawieszam bloga na czas nieokreślony.
Zepsuł mi się komputer, a na telefonie pisać nie mam zamiaru.
Mam nadzięje że zrozumiecie
#Chady

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 13 "U Potter'ów" Cz. II

Przegadałyśymy z Lily pół nocy. Ciocia wiedziała, że musimy się sobie wyżalić. Ja o moim rosnącym uczuciu do Scorpiusa, a ona że nie może spotkać tego jedynego.. W

Powiedziałam jej, że ma dopiero 12 lat i jest za młoda na związki. A ona mi wypaliła, że ja miałam 13 lat kiedy zaczęłam chodzić z Maksem..

- Nie przypominaj mi o tym debilu.

- No dobrze.

Poszłyśmy spać o trzeciej rano. Oczywiście spałyśmy do dwunastej. Potem ubrałyśmy się i zeszłyśmy na śniadanie.

- Dzień dobry - odrzekłyśmy

- Witajcie dziewczynki - powitała nas z uśmiechem Ciocia

- Taty nie ma? - zapytała Rudowłosa

- Nie skarbie. Będzie o czwartej.

Lilka posmutniała. Wiedziałam, że wujek rzadko przebywał w domu. Jako auror, nie miał za dużo czasu..

Zjadłyśmy kanapki i poszłyśmy na górę.

- Ciekawe co robi Albus.. - powiedziała Lilka

- Jak chcesz to możemy zobaczyć - odrzekłam i uśmiechnęłam się.

Zapukałam. Al siedział przy biurku i pisał SMS..

- Do kogo piszesz? - zapytała mała, zaglądając mu za ramię - Kochanie?!

- Cicho bądź - powiedział z przekąsem i zarumienił się.

- Do Emily piszesz? - odrzekłam

- Tak.

Nic nie mówiłyśmy, zaczękałyśmy jak skończy pisać i poszłyśmy po Jamesa.

Oczywiście Lil weszła bez pytania i moim oczom ukazał się największy syf jaki widziałam : Ciuchy na podłodze, Porozrzucane butelki, stos talerzy na biurku.. O MATKO!

- Masz tu zamiar kiedyś posprzątać? - zapytałam z driwącym uśmiechem

- Nigdy. - powiedział z szelmowskim uśmiechem

- Super.

- Idziemy na podwórko - zaczęła Lily - idziesz z nami?

- Mogę iść.

- To chodź.

Wzięłam go za rękę i "stargała" go ze schodów.

My z Albusem ledwo nadążaliśmy..

Ubraliśmy buty i wyszliśmy na dwór.

- W co gramy? - zapytał Al

- Umiecie grać w mugolskiego palanta? - zapytałam

- Tak - odparli chórem

- Potrzebujemy piłki tenisowej, kija/palanta , hula- hopa i coś małego czym mogli byśmy zrobić bazy..
- Plastikowe kręgle mogą być? - zapytała Lil

- Mogą


Pobiegła szybko do ich szopy ogródkowej. Po chwili wróciła z opakowaniem, z kręglami.

- Dzielimy się na drużyny - zaczął Albus - Chłopak z dziewczyną..

- Ja jestem z tobą! - krzyknęła Lily

- Ok. To Rose z Jamesem.

Zajebiście.

- Gramy w marynarzyka - powiedziałam - Chodź Lilka.

Mała podbiegła do mnie i zaczęłyśmy grać. Ja kamień, ona nożyce, ja kamień, ona papier.. Finał.. Jest! Wygrałam! Nożyce tną papier!

- Kurczę! - wykrzyknęła

Ustawiliśmy się na miejsca. James oczywiście był "Matką".. Haha.. Ustawiłam się w Hula hopu, i odbiłam kręglem piłkę tenisową.. Jest.. Biegnę przez ogromne podwórko.. Kurcze jeden kręgiel do bazy mi brakło.. James odbija.. Dobiegłam.. Teraz bije dla siebie.. Nie zdążył.. We mnie "nadzieja".. JEST! On dobiegł..Teraz on bije.. Nie trafił.. Znowu.. Trafił.. Mi zostały 2 kręgle.. Ostatnie bicie.. NIE! Brakło mi dosłownie metra!!
Zmiana koła..


Mała bije.. Udało jej się.. Całe przebiegła.. Teraz Al... Chybił.. Biegnie dla siebie.. Trafił.. Brakło mu jednego kręgla.. Lilka bije.. Albus Dobiegł..

- DZIECI! CHODŹCIE NA OBIAD! - krzyknęła Ciocia

- IDZIEMY!

Pobiegliśmy szybko do domu i usiedliśmy przy stole..
Wujek?!


- Tata! - wyrzyknęli kuzyni - Kiedy wróciłeś?

- 5 minut temu - odparł z uśmiechem - Nie chciałem wam przerywać zabawy. Witaj Rose.

- Cześć Wujku!

- Co u Ciebie?

- U mnie dobrze. Mama nie marudziła na moje wyniki. Chodź, i tak mówiła że mogły być lepsze.

- Cała Hermiona - powiedział, uśmiechając się

Też się uśmiechnęłam.

Ciocia podała obiad. Rosół..

Pyszny..

- Rose skarbie - zaczęła Ciocia - Twoja mama dzwoniła jak byliście na dworze, że za godzinę po Ciebie przyjadą.

- Już?! - jęknęła Lily

- Lilyanno nie jęcz mi tu. Ja nie decyduje za Ciocię.

Mała prychnęła pogardliwie.

Kiedy cała nasza czwórka zjadła, poszliśmy na górę.

- Głupi pies! - warknął James - Nasrał mi na dywan!

Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

- MAMO! - krzyknął - CHODŹ TU!

Ciocia, nie spiesząc się wcale, weszła do góry.

- Meggy nasrała mi na dywan! - jęczał

- Zaraz posprzątam - odrzekła, po czym wyjęła różdżkę z kieszeni spodni, machnęła nią nad dywanem i plama znikła.

- DING DONG!

Zadzwonił dzwonek do drzwi. Rodzice. Wzięłam torbę z pokoju Lily i zbiegłam na dół.

Wujek rozmawiał z Tatą przy drzwiach. Rzuciłam się tacie w objęcia.

- Cześć kochanie - powiedział z uśmiechem

- Cześć Tato.

- Mama czeka w aucie. Witaj Ginny. My już będziemy lecieć. Cześć

- Do zobaczenia - Odpowiedzieli Potterowie

- Cześć Ciociu, Wujku, Lily, Al i James - odrzekłam z uśmiechem

- Do widzenia kochana - zaczęła ciocia - Wpadaj często.

- Cześć Rose!

- Cześć!

Wyszłam z domu i wsiadłam do auta.

- Hej mamo. Hej Hugo.

- Siema - rzucił krótko

- Witaj kochanie - odpowiedziała mama

Tata odpalił auto i ruszliśmy..

Potterowie..

Do zobaczenia na Weselu..


#Chady