piątek, 27 marca 2015

Rozdział 16 'Zawsze ktoś się wtrąca...' Cz. II



Dokończenie skończone ^^ Wiem, że nie jest długie ale mam nadzieję, że wam się spodoba! Miłego czytania! ^.^



Zaraz Obrona przed czarną magią. Razem ze Scorpiusem, a co najgorsze z Cassie. Po drodze wpadłam na Hannę.
- Jak mogłaś tak nakrzyczeć na Em?! - krzyknęła.
- Bo jej się należało!
- Nie masz prawa dyrygować jej życiem!
- Nie dyryguje! Zachowała się jak egoistka!
- A ty nią nie jesteś?!
- Nie! Zerwała z nim dlatego, że jej nie całował... Szczyt samolubności!
Zapewne rzuciły byśmy się sobie do gardeł, gdyby nie Mcgonagall.
- Co wy wyrabiacie?! Do mojego gabinetu!
Powlokłyśmy się za dyrektorką. Weszłyśmy na sam szczyt wieży i przeszłyśmy przez posąg 'na hasło'. Mcgonagall usiadła na krześle za biurkiem i zapytała.
- Co wam się stało?
Popatrzyłyśmy na siebie. Han zaczęła.
- Bo nasza przyjaciółka zerwała z chłopakiem...
- Nie interesuje mnie to! Macie szczęście, że to nie była przerwa! Nie liczcie, że uwiniecie się bez niczego. Macie szlaban. Panna Weasley przyjdzie do chaty Hagrida w nocy, a panna Andrews do mnie. Do widzenia. Żeby mi się to więcej nie powtórzyło.
- Nie powtórzy. - wymamrotałyśmy wychodząc.
Pobiegłam szybko, Nie chcę, żeby Hanna mnie dogoniła. Akurat, gdy dobiegłam pod klasę zadzwonił dzwonek. Scorpius pomachał do mnie, żebym z nim usiadła. Cassie już kierowała się w naszą stronę, ale gdy zobaczyła że siedzę obok niego, popatrzyłam się na mnie, nienawistym wzrokiem i usiadła z jakąś swoją koleżanką. Profesor kazał nam przeczytać rozdział I i zaraz będzie nas sprawdzał co zapamiętaliśmy. Przeczytałam tekst już II razy i zaczęłam bawić się moimi rękami na ławce. Nagle, Scorpius chwycił moją ręke i ścisnął ją mocno. Ja z nim na zawał zejdę. Po chwili uśmiechnęłam się do niego, a on uśmiechnął się jeszcze szerzej. Zarumieniłam się znowu.
- Panna Ball powie nam, do czego służy...
Przestałam słuchać, bo odpłynęłam. Nie wiem ile czasu tak myślałam, ale zadzwonił dzwonek. Spakowałam książki i wyszłam. Mój przyjaciel czekał na mnie przy drzwiach.
- Rose, co teraz masz? - spytał.
- Numerologię.
- Ja Runy. Potem mamy razem zaklęcia. Do zobaczenia! - powiedział z uśmiechem i odszedł.
Patrzyłam się na niego, jak odchodzi. Albus wyrwał mnie z zamyślenia.
- Chodź. Masz też numerologię? - zapytał.
- Tak Al, Chodź.
Szliśmy przepychając się przez tłumy uczniów.
- Rose... Czy ty...
- Nie teraz Albus. Proszę.
- Ale...
- Al!
- No dobrze...
- Dzięki.




5 komentarzy:

  1. Soł...
    Rozdział krótki, zauważyłam kilka błędów. I tak wgl, za co Rose i Han dostały szlaban?
    Dobra, The end :)
    Pozdrawiam i weny :*
    //Apple_Black

    OdpowiedzUsuń
  2. Chadyy <3
    Więc tak, szkoda, że rozdział taki krótki :/ Liczyłam na dłuższą lekturę na zabicie czasu. :D
    Ale ogólnie nie ma dużo błędów (wypowiada się tak co ich nie robi haha :p).
    Isiaa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isiaa, jest jeszcze cz. I! ;3
      Tia, ja i błędy <3

      Usuń
  3. Rozdział Super! Szkoda tylko, że taki krótki :(
    Czekam na ciąg dalszy z niecierpliwością :)
    Życzę weny i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń